Archiwum dla miesiąca: Kwiecień 2020


Na wieczną wachtę odszedł Zbigniew Stosio – Przyjaciel Bractwa Kaphornowców

Wszyscy straciliśmy kogoś bliskiego.
Śmierć stawia nas w obliczu bezsilności, która nas obezwładnia i zabiera w nieznane.
A kiedy pojawia się kradnąc ukochaną osobę, przeszywa serce bólem i odznacza w nim swoje piętno, które przypomina nam stale jacy jesteśmy wobec niej bezsilni.

Wobec ciosu, który spadł na Rodzinę, niełatwo znaleźć słowa pociechy. Można jedynie życzyć sił do zniesienia tego bólu, który tylko czas może złagodzić. Przyjmijcie od nas wyrazy najszczerszego współczucia i zrozumienia.

Marek Padjas

Grotmaszt

Siostry i Bracia Bractwa Kaphornowców

 

Do Zbyszka. Ostatnie pożegnanie,

Milczeć czy mówić ? Są sytuacje w których milczeć by wypadało, gdyż każde słowo wydaje się nie takie, jakie chcia­łoby się wypowiedzieć. Do takich sytuacji należy dzisiejsza uroczystość. Przy trumnie naszego drogiego kolegi Zbyszka milczeć by wypadało i pogrążyć się w zadumie nad nie­przeniknioną tajemnicą życia i śmierci.

Zgromadzeni nad grobem wspominamy raz jeszcze hi­storię jego życia, opowieść, którą zna większość z nas. On odszedł z naszego grona. Nad jego głową darń zie­lona, a w nogach zimny głaz. Był naszym serdecznym ko­legą, łączyła nas bardzo specjalna przyjaźń. Był cząstką na­szych najszczęśliwszych dni. Razem pracowaliśmy, śmialiśmy się, wy­pełniali wiele długich wieczorów. Nic nigdy nie zastąpi straconego to­warzysza. Nie można stworzyć sobie starych przyjaźni. Nie ma ceny skarb tylu wspomnień, tylu trudnych godzin, tylu waśni, pojednań, po­rywów zmysłów. Takie przyjaźnie nie są do odtworzenia.

Chociaż wiemy, że śmierć jest tylko zakończeniem ziemskiej wędrówki, to jednak tak po ludzku, czujemy głęboki smutek, że już więcej nie spo­tkamy Cię na naszych życiowych morskich szlakach.

Pozostaje nam w pamięci człowiek – żeglarz. Człowiek o wyjątkowej umiejętności jednania ludzi. Pozostanie w naszej pamięci jako kapitan swojej ,,Stosiówki”. Wobec nikogo nie przeszedł obojętnie. Dbał o wszystko i wszystkich. Troszczył się o żeglarzy  jak ojciec o dzieci, najbardziej zaś o ubogich, zagubionych, bezsilnych. Kochany Zbyszku to Ty wi­działeś naszą radość i wzruszenie. To Ty pocieszałeś, wzbudzałeś na­dzieję i ocierałeś łzy.

Wielu z nas jeszcze czuje Twój mocny, serdeczny uścisk dłoni i widzi spokojną, łagodną i uśmiechniętą twarz. Te i wiele innych obrazów po­zostanie w naszej pamięci. Ale przede wszystkim pozostanie w naszych sercach całe Twoje dziedzictwo duchowe, które pozostawi­łeś po sobie. Nigdy nie zapomnimy Twoich planów i ma­rzeń, hasła co jeszcze można zrobić. To z Twoich twórczych marzeń zrodziły się takie przedsięwzięcia jak: rejsy, regaty, konkursy, gale. Jeszcze niedawno planowaliśmy Ogólnopolskie Otwarcie Sezonu Żeglarskiego w Kołobrzegu. Rozmawialiśmy o zabytkowym żaglowcu Kapitan Głowacki.

Zbyszku gdyby łzy Twoich przyjaciół miały moc przy­wracania do życia byłbyś dalej pośród nas. Gdyby nasze modlitwy miały moc wskrzeszania razem z nami radował­byś się z przypadających za dwa miesiące 73 urodzin.

Nasz Pan widać miał swój plan, powierzając Ci nowe zadania.

Żegnając Cię, drogi Zbyszku swoją wdzięczność dla Cie­bie możemy wyrazić tylko poprzez słowa:

 

Stary port się powoli układał do snu

Świeża bryza zmarszczyła morze gładkie jak stół

Stary rybak na kei zaczął śpiewać swą pieśń

Zabierzcie mnie chłopcy, mój czas kończy się.

Fiddlers Green to kraina do której zmierzają wszyscy żeglarze.

Tam delfiny figlują w wodzie czystej jak łza,

A o groźnym Hornie zapomina się tam.

Ty Zbyszku wziąłeś swój sztormiak i sweter

Oddałeś cumy na ląd.

Ostatni raz spojrzyj na swój port

Pozdrów naszych kolegów,

Powiedz, że dnia pewnego spotkamy się wszyscy tam w Fiddlers Green.

 

                                                        Kaphornowcy